6 męskich zachowań, jak być atrakcyjnym, jak być pewnym siebie, jak podobać się kobietom, jak podrywać, jak poderwać dziewczyne, jak zdobyć kobiete, jak być mężczyzną, co denerwuje kobiety

Kobiecym okiem: 6 męskich zachowań, których kobiety nienawidzą

Druga część artykułu o denerwujących zachowaniach, pierwszą napisałem ja o kobiecych, a teraz czas na kobiecy punkt widzenia na męskie wady. Pierwszą część artykułu napisaną przeze mnie znajdziesz tutaj.

A teraz oddaję głos Patrycji. Kimkolwiek jesteś, pamiętaj o dystansie do siebie i własnej płci! 🙂

 

Dzięki uprzejmości Kornela mam dzisiaj przyjemność napisać dla Was, Mężczyzn przez duże M,
artykuł o męskich cechach, które doprowadzają kobietę do szału. No dobrze, szał to być może zbyt
duże słowo. Doprowadzają nas do szewskiej pasji i białej gorączki. Tak, wiem, że to synonimy.
Chciałam tylko podkreślić ich ważność.

Ale kim ja w ogóle jestem? Mam na imię Patrycja i śmiało mogę powiedzieć o sobie, że jestem
kobietą świadomą swoich zalet i wad. Jakoś też tak wyszło, że w zakres moich szerokich
zainteresowań wchodzą relacje damsko-męskie. Stąd też pomysł, żeby napisać artykuł na męskim
blogu, babskim okiem. Czasami będzie śmiesznie, czasami może trochę zaboli, dlatego dla komfortu
psychicznego zalecam zachowanie dystansu.

Gdybym pisała o najgorszych męskich cechach pięć lat temu, pewnie na czele mojej listy
postawiłabym fakt, że nie ma Was wtedy, kiedy jesteście potrzebni. A dlaczego Was wtedy nie ma?
Odpowiedź związana byłaby z punktem drugim: bo kłamiecie.

W gruncie rzeczy nadal uważam że są to cechy, które określają wielu mężczyzn chłopców stąpających
po tym świecie, ale biorąc pod uwagę fakt, że trochę od tamtego czasu przeżyłam i jeszcze więcej
widziałam, ograniczenie się tylko do kłamstwa i nie ma Cię w potrzebie byłoby z mojej strony
skromnym niedomówieniem. Poza tym oczywiście dzisiaj już wiem, że nie wszyscy kłamiecie i
owszem, potraficie być pomocni, a nawet do rany przyłóż. Jeżeli tylko chcecie, potraficie nawet być
wierni. I to dozgonnie.
A teraz, po nieco przydługim i przynudnym wstępie, możemy przejść do sedna 😊

1. (nie)zdrowy męski egoizm

W moich oczach wygląda to tak: mała dziewczynka jest uczona przez mamę jak dbać o dom, o
rodzeństwo, o tatusia, w zasadzie o wszystko, a dopiero na samym końcu jak dbać o samą siebie.
Chłopców natomiast uczy się, że nie mogą się mazać, muszą być twardzi jak skała, bo co sobie świat o
nich pomyśli, jeżeli będą zachowywali się jak baba. Konsekwencją tego wszystkiego w dorosłości jest
fakt, że kobieta wchodząc w związek jest w stanie rzucić wszystko i iść się całować, natomiast
mężczyzna pomyśli… najpierw o sobie, a dopiero później o niej.

Kiedy facet wraca z pracy z reguły siada przed TV, włącza grę, idzie na siłownię i ma tak zwany reset –
nie przeszkadzaj mu, co najwyżej łaskawie obiad zrób ;). Wiadomo, ciężko pracował przez cały dzień,
teraz musi odpocząć. Wierzcie mi lub nie, ale kiedy kobieta idzie na siłownię lub plotki z koleżankami,
to w tym czasie ma głowę zawaloną stertą różnych spraw – czy rachunki zapłacone, czy dzieci będą
miały co jeść, czy on będzie miał co jeść, i tak dalej, i tak dalej. Takich nas stworzyła matka natura i
nie ma co z tym walczyć. Niestety idąc dalej typ tropem zauważyłam, że wielu mężczyzn myśli
kategoriami JA, moja duma, moje ego i mój komfort, a dopiero później reszta świata.

Mężczyzna będzie pamiętał o tym, że w ubiegłą środę odebrał swoją kobietę od lekarza, a trzy
tygodnie temu zrobił jej obiad, kiedy musiała zostać dłużej w pracy, natomiast zapomni o tym, że ona
codziennie szykuje mu pojemniczki z jedzeniem do korpo, bo to jego zdaniem należy do jej
obowiązków. Czasami mam wrażenie, że męska pamięć jest bardzo krótka i wybiórcza, i kompletnie
nie mam pojęcia skąd Wam się to bierze ☺. Pamiętacie wszystko to, co kiedykolwiek zrobiliście dla
nas, natomiast zapominacie o tym, ile my robimy dla Was. Codziennie.

Mężczyźni bardzo często zapominają, że w związku nie ma czegoś takiego jak „należy mi się” i to, że
kobieta lubi gotować nie znaczy wcale, że nie byłoby jej miło, gdyby ktoś raz na jakiś czas ugotował
dla niej lub po prostu zabrał ją do McDonalda jeżeli lubi (ja na przykład lubię ;). I to, że ona po pracy
robi pranie i sprzątanie, nie jest wpisane w żaden kontrakt i być może ta wredna, babska istota
czasami potrzebuje by ktoś zrobił to za nią – z własnej, nieprzymuszonej woli. Owszem, dochodzimy
tutaj do podziału obowiązków w związku, ale skoro żyjemy razem, budujemy wspólną przyszłość
razem, mamy wspólny dom, wspólne życie, to czy właśnie to nasze wspólne życie jest bardziej mojsze
niż Twojsze? Czy Twoje problemy są ważniejsze od moich, Twoja praca bardziej stresująca niż moja,
dzieci bardziej moje niż Twoje, a ludzie traktują mnie zdecydowanie lepiej niż Ciebie i w związku z
czym Twój komfort psychiczny i fizyczny liczy się bardziej niż mój?

Czasami odnoszę wrażenie, że właśnie tak jest i mam wrażenie, że kobieta biorąca na siebie zdecydowanie za dużo obowiązków, będzie miała mniej czasu (i chęci) na żalenie się, niż mężczyzna postawiony w tej samej sytuacji. Niestety męski egoizm to nie tylko życie codzienne i spełnianie swoich własnych zachcianek: co olimpiada to nowy telewizor czy inna droga zabawka kupiona dla własnej potrzeby, ale także łóżko. Tak, tak, Panowie. Nie każdy z Was to gwiazdor Rocco. I chociaż zaczyna się to powoli zmieniać, kobiety stają się coraz bardziej świadome własnej seksualności to wiem, że wielu mężczyzn nadal bywa za bardzo skoncentrowanych na sprawianiu przyjemności przede wszystkim sobie. Ja wiem, że czasami spieszy się Wam do finiszu, ale czy to znaczy, że trzeba się później za każdym razem odwrócić dupą do partnerki i zapomnieć, że kobieta też potrzebuje orgazmu czy spełnienia w takim samym stopniu jak i Wy?

Niestety, ale są wśród Was tacy, którzy nawet nie starają się poznać preferencji
swojej partnerki, bo dla nich służy ona tylko do tego, by się na nią spuścić – dosłownie i w przenośni.
No wstyd. Brakuje nam jeszcze otwartości i umiejętności rozmowy na tematy intymne, chociaż na
forach internetowych wszyscy głośno krzyczą, że jest zupełnie inaczej ;). Warto nad tym popracować,
bo przecież w seksie chodzi przede wszystkim oto, żeby obu stronom było dobrze. Bo jeżeli kobieta
nie czuje się spełnioną kochanką, a jej potrzeby są zaniedbywane, to jej chęć do łóżkowych ekscesów,
czy otwartość na nowe doznania będzie z biegiem czasu spadała na łeb na szyję w dół, niczym równia
pochyła. Z drugiej strony zastanawiam się, czy naprawdę tak bardzo źle jest być w życiu zdrowym egoistą
(jakim jest mężczyzna) i czy warto przestać dążyć do tego, by żyło mi się dobrze? Broń Boże, nie.

Chcę powiedzieć tylko, że kobieta bardzo często odmówi sobie przyjemności, żeby odłożyć pieniądze
na wspólne wakacje czy by kupić nowe garnki do domu (w których przecież gotuje obiad dla Was
dwojga). Ona nie kupi sobie nowych rajstop, za to kupi trzydzieści deko szynki, którą jej facet lubi,
żeby sprawić mu przyjemność. Oczywiście domyślam się, że niewielu z Was zdaje sobie z tego faktu
tak do końca sprawę, dlatego o tym wspominam. Chciałybyśmy, żebyście czasami zrobili coś z myślą o
nas. Odłożyli w czasie zakup nowej konsoli, jeżeli kobiecie marzy się wyjazd do SPA, odwołali
piątkowe wyjście z kumplami na piwo, jeżeli ona miała stresujący tydzień w pracy i potrzebuje się po
prostu przytulić. Tak po prostu, bo jedyne czego nam czasami brakuje to docenienia nas za to, co
robimy i usłyszenia „dziękuję, jesteś najlepsza. Tyle dla mnie dla nas robisz, wiedz że to doceniam. I
mimo że czasami zachowuję się jak samolubny dupek to wiedz, że bardzo Cię kocham”.

2. Nie takie do końca szczere intencje….

Panowie bardzo dobrze wiedzą, że kobietę uwodzi się uszami, co niestety bardzo często
wykorzystują. Opowiadają banialuki, naobiecują gruszek na wierzbie, a jak im się znudzi, to wysyłają
smsa z pożegnalnym „papa”. Było miło, dostałem co chciałem, teraz nara. Myślę, że każda kobieta
była w sytuacji, w której facet nawinął jej makaronu na uszy, byleby tylko osiągnąć swój cel, po czym
dał drapaka – po pierwszej wspólnej nocy, po dwóch tygodniach znajomości, ośmiu miesiącach
związku, whatever. Co gorsza są jeszcze tacy, którzy wracają po latach z myślą, że przecież nic się nie
stało. Serio, Panowie? Że niby to takie męskie?

Dla mnie jedną z definicji prawdziwego mężczyzny jest umiejętność brania odpowiedzialności za
wybory życiowe, których dokonał. A co za tym idzie – brania odpowiedzialności za kobietę, którą
wybrał. Dzisiaj czasami mam wrażenie, że mężczyźni mówią zdecydowanie za dużo, a zamiast tego powinni trochę więcej robić. Bo Waszymi ‘dobrymi chęciami’ i słodkimi słówkami jest piekło wybrukowane. Zamiast przyznania się do błędu mamy kłamstwo w żywe oczy, bo przecież męska duma nie pozwala. Zamiast dotrzymania danego kobiecie słowa mamy zrobię tak, żeby to mi było wygodnie, a w najgorszym razie powiem, że zapomniałem i niech się nie czepia, bo przecież chciałem dobrze.
Zamiast troski o bezpieczeństwo kobiety i rodziny mamy rzeszę mężczyzn, którzy sami wymagają
opieki.

Rozumiem, że nie żyjemy w czasach średniowiecza, a Bóg, honor, ojczyzna to przebrzydłe archaizmy,
którymi nikt sobie głowy nie zawraca, bo po co. Mam nadzieję, że coraz więcej kobiet przestało też
wyczekiwać rycerza na białym rumaku, bo z nas też liche księżniczki. Szczerość w związku to
podstawa, a za każdym razem kiedy nas okłamujecie, na świecie umiera jeden kotek. Później się dziwi
jeden z drugim, że kobieta jest nieufna i uważa, że wszyscy mężczyźni są tacy sami. Jak kobieta może
myśleć inaczej, skoro 100% mężczyzn, których spotkała do tej pory to zawodowi kłamcy?

Może Wam się to wydać nieprawdopodobne, ale zakładam że kobieta w 90% przypadków jest w
stanie rozpoznać, kiedy mężczyzna mija się z prawdą lub próbuje przemilczeć niewygodny dla niego
temat. Mamy tak zwaną intuicję i to całkiem nieźle rozwiniętą. Inną sprawą jest, dlaczego ta sama
kobieta nic z tym nie robi, ale to temat na inną dyskusję.

M. Szyszkowska powiedziała, że „być człowiekiem honoru, to znaczy wypełniać cały szereg czynności
w swojej pracy z poczucia obowiązku, wewnętrznej powinności, nie zaś ze względu na przewidywane
korzyści. To znaczy nie zawodzić pokładanego przez innych zaufania i czuć się związanym podjętymi
przez siebie obowiązkami.”

I tego właśnie Wam życzę moi mili Panowie. Bierzcie odpowiedzialność za swoje słowa, bądźcie z
nami szczerzy, a na pewno wszyscy na tym skorzystamy. Czy naprawdę wymagamy tak wiele?

3. Kasa z problemem, problem z kasą, a może problemy z niezależnością?

Czasy w których głównym źródłem utrzymania rodziny był mąż mamy generalnie już za sobą. Dzisiaj
kobiety na równi z Wami wstają rano do pracy, wciągają na swoje zgrabne nóżki rajstopki, wsuwają
na stópki szpileczki lub zakładają (uniseksowny) zakładowy fartuszek bo wiadomo, że dress code tu i
ówdzie znacznie się różni. Faktem jest również to, że coraz większa ilość z nas stała się niezależna
finansowo. Ba, czasami babeczka jest w stanie zarobić więcej, niż niejeden facet, co niestety co po
niektórzy z Was moim zdaniem zupełnie niesłusznie odbierają jako atak na Waszą męską dumę i
ambicję lub z drugiej strony, traktują jako okazję do pasożytnictwa.

Dla większości z nas pieniądze nigdy nie były, nie są i nie będą wyznacznikiem zajebistości ani
powodem do rywalizacji w związku. Natomiast mężczyźni… cóż, chyba często mają z tym problem.
Dla kobiety pieniądze są po prostu czymś, co jest w stanie zapewnić partnerom i być może ich
przyszłym dzieciom godny byt. Dobrze kiedy są, ale jak ich nie będzie lub będzie ich mniej, to również
damy sobie radę. Wspólnie.

Czasami mam jednak wrażenie, że jedyną życiową ambicją niektórych mężczyzn jest posiadanie
szybkiego auta, nowego iPhona i… w sumie to chyba wszystko. No dobra, może jeszcze koszuli od
Lagerfelda.

Niestety znam wiele przypadków mężczyzn 30+, którzy zamiast myśleć o swojej niezależności i o tym,
by stanąć na własnych nogach, wolą siedzieć na garnuszku rodziców lub oczekiwać (żeby nie
powiedzieć żądać) wsparcia finansowego od swojej kobiety i/lub rodziców. Co mnie się nie podoba,
to lekkość z jaką wielu mężczynom przechodzą przez usta takie słowa jak: zapłać za mnie, bo przecież
wiesz, że nie mam i nie będę miał; daj mi na paliwo, skoro chcesz jechać do koleżanki; jak chcesz się
ze mną spotkać to do mnie przyjedź, a najlepiej to jeszcze zrób zakupy jak jesteś głodna, bo w
lodówce tylko browar i kotlety od mamusi. Nieprawdopodobne? A jednak!

Nogi mi się załamują i ręce opadają kiedy słyszę, że taki w średnim wieku delikwent czeka na przelew
od rodziców lub kiedy tatuś przez telefon prosi go, żeby łaskawie zjadł obiad, który mamusia
ugotowała. My naprawdę nie oczekujemy od Was cudów na kiju, ale facet, który nie potrafi
ugotować wody na herbatę, za to potrafi wyrywać co tydzień nowe laski przy barze to już lekka
przesada.

Pieniądze dla kobiety nie są i nie będą wyznacznikiem udanego związku pod warunkiem, że nie czuje
się ona wykorzystywana pod względem materialnym, a jej chęć do finansowego wsparcia mężczyzny
ogranicza się do wsparcia, a nie stanowi podwaliny relacji. Wyjątkiem będzie sytuacja w której
kobieta jest bardzo majętna i sama godzi się na bycie „finansową głową rodziny”.

Kobieta w związku z reguły daje od siebie bardzo dużo, wiele sobie odmówi, by wspólnie żyło im się
lepiej i wcale nie oczekuje od mężczyzny żeby był co najmniej CEO, z co najmniej sześcioma zerami na
koncie bankowym. Prawda jest taka, że bardzo często mężczyzna nawet nie zdaje sobie sprawy z
tego, ile kosztuje zrobienie zakupów na obiad, nie wspominając już o zakupach na cały tydzień. Mimo
tego oczekujemy głównie, by nasz facet był zaradny życiowo, potrafił sam o siebie zadbać (czyli sam
się utrzymać), żeby najpierw wymagał od siebie, a dopiero później od nas. I nie mówił, że nie ma
pieniędzy na kino, kiedy stać go na nowy telewizor.

Ani nie wyliczał jej pieniędzy, które ona wydaje na krem, bo przecież on jest w ciężkiej sytuacji finansowej i musi naprawić SWOJE auto (wspólne to co innego). I żeby nie robił wstydu w restauracji, bo ceny są za wysokie mimo, że to ona na kolację zaprosiła jego. No bo tak szczerze Panowie, wolelibyście mieć zaradną kobietę, czy utrzymankę?

4. Pewność siebie? Eee….

Mam pewien problem z męską pewnością siebie. Z jednej strony odnoszę wrażenie, że wielu
mężczyznom strasznie jej brakuje, a z drugiej, niektórzy kipią nią wręcz do tego stopnia, że
zastanawiam się skąd im się to bierze, bo raczej nie wynika z obrazu, który widzą w lustrze. A może
właśnie sama sobie odpowiedziałam na pytanie i to drugie właśnie wynika z pierwszego?
Pewność siebie jest seksi i to nie ulega wątpliwości. Niestety, przeglądając niektóre komentarze na
fanpejdżach i fora internetowe mam wrażenie, że zostały napisane one przez gości, którzy pragną o
swojej pewności siebie i byciu mitycznym Samcem Alfa przekonać przede wszystkim… samych siebie.

Istnieje naprawdę cienka granica między arogancją i zarozumiałością oraz przerośniętym ego i
niestety stwierdzam, że umiar i zachowawczość raczej nie leżą tutaj w męskiej naturze. Panowie
bardzo często udają kogoś kim nie są, próbują zaimponować wszystkim dookoła, co niestety nie
świadczy o nich dobrze. Sama znam kilka takich przypadków.

[Notka od autora bloga]

Dokładnie tak jak pisze Patrycja. Osobiście uważam, że jest to największa przyczyna Twoich męskich niepowodzeń w relacjach damsko – męskich. Pewność siebie  to podstawa, ale wielu facetom sprawia problem być pewnym siebie, ale nie być aroganckim. Pewność siebie to również autentyczność i określanie swoich zamiarów, mniej lub bardziej bezpośrednio. O tym, jak budować swoją pewność siebie pisałem w 14 dniowym kursie dla mężczyzn. Jeśli nie jesteś pewnym siebie facetem za którym oglądają się kobiety, a chciałbyś takim być, zajrzyj tutaj

[koniec notki]

My o wiele bardziej cenimy sobie Wasze pasje, ambicje i uczciwość, niż skłonności do publicznego
onanizowania się. Bo przez uczciwość właśnie rozumiem między innymi zgodność z własnym „ja”, nie
kreowanie się na kogoś innego. No chyba, że tym „ja” jest zakłamane alter ego.
Znam mężczyzn, którzy są na tyle wartościowi, że nie muszą o tym przekonywać świata i znam też
takich, których ego jest rozdmuchane tego stopnia, że wzbudza kobiecą litość. Może i to nieładnie z
naszej strony, ale czasami śmiejemy się z tego po kątach (i inni faceci też to robią ;). A piszę o tym
tylko po to, żeby uwidocznić skalę tego problemu.

Złota rada ode mnie? Jeżeli uważacie się za wartościowych mężczyzn, to nie trąbcie o tym całemu
światu. Kobieta na której Wam zależy z pewnością to zauważy i doceni, ale nie wzbudzi to w jej
oczach uczucia współczucia. Facet z przerośniętym ego nie ma szans na zdobycie uznania w oczach
wartościowej kobiety. Nawet jeżeli się tak stanie to gwarantuję, że minie jej to równie szybko, jak się
pojawiło, bo na przykład wytrzeźwieje.

5. Porozmawiajmy o poczuciu humoru

Gdybym miała do wyboru spędzić wieczór z facetem, który urodą może i nie grzeszy, ale za to potrafi
rozśmieszyć mnie do łez lub z takim, który jest nieziemsko przystojny, ale nudny jak przysłowiowe
flaki z olejem, to oczywiście wybrałabym tego pierwszego. Prawda jest taka, że być może to wygląd decyduje o tym, czy dany mężczyzna jest dla nas atrakcyjny, ale na dłuższą metę sam wygląd może okazać się niewystarczający, żeby zbudować wartościową relację. Poza tym jak wiadomo – uroda przemija nie tylko u kobiet ☺.

Niestety obserwując dzisiejszych mężczyzn odnoszę wrażenie, że więcej poczucia humoru mają dzieci
w przedszkolu. Brakuje Wam dystansu do siebie i świata, umiejętności śmiania się z własnych wad
(bo przecież prawdziwy mężczyzna nie ma wad) oraz wrzucenia w życiu na tak zwany luz.
Zdecydowanie większe szanse u kobiety ma mężczyzna dowcipny, niż ponury. Dlaczego? Ponieważ
dla nas idzie to w parze z inteligencją, zaradnością, szczerością, umiejętnością odnalezienia się w
każdej sytuacji, a także wiele mówi o tym, jak w przyszłości będzie wyglądała relacja partnerów.

Oczywistością jest przecież, że mężczyzna z dystansem do siebie będzie mniej kłótliwy, bardziej
wyrozumiały oraz otwarty na dyskusję niż ten, który każdą, nawet najmniejszą uwagę bierze sobie
prosto do serca i dąsa się jak baba. Uwielbiamy się przy Was śmiać, uwielbiamy kiedy zamieniacie
pretekst do kłótni w powód do śmiechu, bo o wiele przyjemniej jest budzić się obok kogoś, kto daje Ci
powody do radości, niż kogoś kto sprawia, że od rana chce Ci się ryczeć. Chcemy Was kojarzyć z
pozytywnymi emocjami, znajdować w Waszych ramionach ukojenie, nie generator stresu. Nie bójcie
się czasami wygłupić i wyluzować, bo żadna z nas nie chce spędzić życia z nudziarzem. Świat i tak jest
wystarczająco ponury bez Waszej pochmurnej miny. Śmiejmy się, bo śmiech to zdrowie, a w naszych
oczach nabija Wam więcej punktów do atrakcyjności, niż zdajecie sobie z tego sprawę.

6. Czy dostrzegasz i doceniasz skarb, który masz w domu?

Cóż mogę powiedzieć. Kobiety są próżne, to chyba żadna nowość. Uwielbiamy zwracać na siebie
uwagę, uwielbiamy się stroić (i robimy to także dla Was), uwielbiamy czuć na sobie Wasze pełne
pożądania spojrzenie. I robić selfie.

Niestety wielu mężczyzn nie docenia skarbu, który ma w domu oraz pięknej kobiety, która śpi u jego
boku. Bo każda z nas jest piękna, tylko w codziennym biegu i natłoku obowiązków nie zawsze
wyglądamy jak milion dolarów, ale czy to jest powód, by szczędzić nam komplementów? Czy to
powód, dla którego tak wielu mężczyzn ogląda się za innymi kobietami i ma ochotę zabrać do łóżka
wszystkie inne, z wyjątkiem swojej własnej? Czy każdy z Was, moi mili Panowie, widzi w sobie
młodego Boga, drugiego Gerorga Clooneya? No dobra, wiem, że tak. Ale może czas zejść na ziemię i
kupić lustro.

Prawda jest taka, że każdy człowiek, bez względu na płeć lubi być podziwiany. My kobiety wręcz
przepadamy za uwodzicielskimi spojrzeniami naszych mężczyzn. Bez względu na to jak wysokie
poczucie własnej wartości mamy, potrzebujemy od czasu do czasu usłyszeć od Was komplement. Czy
to dotyczący nowej sukienki, inaczej ułożonej fryzury, zgrabnych nóg, czy tego jak dobre śniadanie
przygotowujemy dla Was każdego sobotniego poranka.

Zapewniam Was, że nawet najatrakcyjniejsza
kobieta na świecie, nad urodą której będzie rozpływała się prasa na całym świecie, najbardziej będzie
pragnęła potwierdzenia słów o swojej niezwykłej urodzie czy osobowości od swojego ukochanego.
Czy to takie dziwne, że chcemy czuć, że jesteśmy dla Was wyjątkowe, że to co robimy jest dla Was
ważne, że jesteśmy nieocenione w (nie)zwykłej codzienności? Czy to źle, że chcemy żebyście
dostrzegali w nas obiekt pożądania? Wy przecież też tego potrzebujecie. Naszego wsparcia, podziwu
dla Waszej męskości (w przenośni i dosłownie 😉 oraz potwierdzenia tego, że mamy wyjątkowe
szczęście bycia Waszymi partnerkami.

Zastanawia mnie niechęć z jaką mężczyźni podchodzą do kobiecych atutów. Dlaczego uważają, że raz
zdobyta kobieta już nie potrzebuje słów pochwały. Już nie potrzebuje być adorowana, uwodzona, a
każda podejmowana przez nią próba zwrócenia na siebie uwagi jest zbywana lub odbierana jako
zwykłe czepianie i szukanie kolejnego pretekstu do kłótni.

Dla wartościowej kobiety nie liczą się lajki pod zdjęciem na Instagramie czy rozmiar fanpejdża na
Facebooku. Nieważna jest pozycja w firmie, ilość gości, którzy się za nią obejrzą kiedy stąpa po plaży,
czy adoratorów, których względy odrzuciła. Najważniejszy jest ten mężczyzna, który czeka na nią w
domu i kobieta zwyczajnie potrzebuje wiedzieć, że ze wszystkich innych na świecie to ona jest tą,
którą on podziwia. Że żadna inna się nie liczy.

Pytanie tylko, czy uważacie, że warto prawić swojej kobicie komplementy? Tak? Nie? A jak często to
robicie? Dlaczego tak rzadko? Bo na to nie zasługuje? Bo tacy nie jesteście? Bo ona nie potrzebuje?
Bo to niemęskie? Przecież to Wy ją wybraliście. Skoro była wyjątkowa kiedy się poznaliście, to co
zmieniło się od tamtego czasu? Kto dał nam prawo by przestać się dla siebie wzajemnie starać?
Kobieta powinna być dla swojego mężczyzny wyjątkowa zawsze. Bez względu na to, czy jest w pełni
sił, marudna, zestresowana, chora, czy wystrojona jak stróż w Boże Ciało.

I to już wszystko co dzisiaj przygotowałam. Jeżeli dotarliście aż do końca, gratuluję wytrwałości! Wy
mężczyźni wcale nie jesteście tacy źli jak o Was mówią, tylko czasami musicie posłuchać tego, co
mamy Wam do powiedzenia, zamiast bronić się rękami i nogami przed prawdami objawionymi. Bo w
związku nie chodzi o to, żeby pod sobą wzajemnie ciągle dołki kopać – jedna i druga strona powinna
to w końcu zrozumieć.

Bo chodzi przede wszystkim o to, żeby iść przez życie razem. A jeżeli weźmiecie sobie moje rady do
serca i wcielicie moje wskazówki w życie to gwarantuję Wam, że Walentynki będziecie przeżywali
codziennie.

To pisałam Ja. Patrycja z bloga https://alphafemale.zone/

Podziel się tym ze znajomymi!
Kornel Tomicki on FacebookKornel Tomicki on InstagramKornel Tomicki on Youtube
Kornel Tomicki
Zgłębiam tematykę relacji damsko - męskich od 2012 roku.
Każdego dnia pomagam moim klientom budować świadome relacje.
Jestem autorem poradnika o atrakcyjności oraz kursu dla mężczyzn i kobiet. Rozwiązuję problemy mężczyzn i kobiet w obszarach pewności siebie, powrotu do byłego partnera, zdobycia atrakcyjnej osoby a także zbudowania trwałego, szczęśliwego związku.
Przeprowadziłem do tej pory kilkaset konsultacji, rozwiązując indywidualne przypadki moich klientów. Jeśli masz problem w relacjach, zobacz w linku poniżej, jak mogę go rozwiązać
http://bit.ly/konsultacje-kornel